Crazy plant lady.

Te zdjęcie było robione miesiąc przed planowanym porodem.

Jednak wyszło tak, że 17 dni później – 31.01 – miałam już Matyldę w ramionach, ale o tym dlaczego i jak do tego doszło pisałam w poście o moim porodzie. Te zdjęcie jest moim ulubionym z tej sesji, dlatego też od niego zaczynam tę serię.

Mieliśmy już wszystko przygotowane – przewijak czekał, łóżeczko stało, torby do porodu jeździły w samochodzie, ubranka były wyprasowane i poskładane, a ja byłam gotowa, więc w spokoju oczekiwaliśmy na Matyldę.

Czuję ten spokój i radość, która mi wtedy towarzyszyła, ale też zmęczenie, bo ciąża nie była dla mnie wcale lekkim czasem.

Poznajcie ścianę za mną? Crazy plant lady byłam od dawna, ściana za mną była naszym widokiem z łóżka w sypialni. Uwielbiałam ten widok o poranku. Teraz jest to ściana w pokoju Matyldy, na której oprócz kwiatków można znaleźć tetrę, wkłady, formowanki, myjki, otulacze, gatki czy longi.

Dodaj komentarz